Minęło dwa lata od najmocniejszego udaru, jaki przeszedł Marek. Marzyłam, by coś zaczęło go pasjonować, cieszyć i dawać satysfakcję, która zwiększy jego chęć do życia.
Przyznaję, że momentami wątpiłam słysząc, że to się nie uda, to nie dla mnie, ja tak nie potrafię itp. Ten brak wiary, jego i mojej, pewnie jest przyczyną, że tak długo czekałam na ten dzień.
Teraz już nic tu po mnie. Marek ogłosił Światu: Niemożliwe jest możliwe (kliknij w zielony, podkreślony tekst, by pójść na jego blog)